Wywiad szary z pewnością nie jest białą, czystą, niewinną i całkowicie bezpieczną na wywiadowcy metodą pozyskiwania informacji, bowiem łączy w sobie źródła całkowicie legalne i ogólnodostępne z tymi, do których dostęp jest nieco utrudniony i aby go uzyskać, należy nagiąć pewne reguły do własnych potrzeb. Innymi słowy, mamy tutaj do czynienia z balansowaniem na granicy prawa, jednak trudno mówić już o jego łamaniu. „Szare” techniki to na przykład wywiad środowiskowy, czyli skorzystanie z pomocy osób trzecich. W praktyce może to być wypytywanie sąsiadów, znajomych z pracy itd., którzy nierzadko chętnie wypowiadają się na temat osób odgrywających główne role w sprawie. W ramach szarego wywiadu detektyw może dokonać również analizy kryminalistycznej, czyli przeprowadzić badanie daktyloskopijne, wykonać testy DNA lub wykorzystać możliwości, jakie niesie ze sobą informatyka śledcza, coraz częściej i chętniej wykorzystywana w branży detektywistycznej. W pojęciu „wywiad szary” zawiera się również obserwacja osoby bądź miejsca, podczas której detektyw po prostu jeździ lub chodzi za „figurantem” i ocenia jego poczynania albo sprawdza, kto go odwiedza, o jakich porach itd. Kolejna technika to wniknięcie w dane środowisko, które może się wiązać z przyjęciem fałszywej tożsamości w celu pozyskania zaufania grupy i poznania jej zamierzeń „od środka”. To dość niebezpieczna technika, ponieważ odkrycie „wtyczki” może okazać się dla detektywa wyjątkowo nieprzyjemnym doświadczeniem, szczególnie gdy wniknął w grupę o charakterze przestępczym. Stosując „szare” metody, z pewnością warto mieć się na baczności i zachować dużą samokontrolę – choćby dla własnego bezpieczeństwa.

Odpowiedz